

Prompt / Lyrics
Zwrotka 1: Poniedziałek, czas w trasę ruszać, nie chcę mi się jeszcze, z domu dupy ruszać. Pakuję torbę, żegnam bąbelki, stara już patrzy, czy na srakę zabrałem kropelki. Drzwi za sobą zamykam, sąsiad już patrzy, kiedy będzie mógł skorzystać z moich kapci. Wchodzę do domu, bąbelki już wiedzą, ,,O przyszedł wujek", chodź staremu nie powiedzą. Wjeżdżam na bazę, Dziad już na mnie czeka, tylko chuj stary potrafi ryjem szczekać. ,,Mało kilometrów Zenek robisz, dołożę Ci załadunków to w tydzień nadrobisz". Refren: Opony huczą, pauza się kończy za chwilę, W portfelu pusto, a przejechałem już tyle. Kawa z termosa, zimna jak serce przewoźnika, Zenek w trasie, a problemów przybywa, nie znika! CB radio trzeszczy, znowu gdzieś jest korek, Znowu Dziad dzwoni: „Zeniu, objeżdżaj, za parę kilometrów masz korek!”. Zwrotka 2: Wtorek, wjeżdżam na magazyn, Cieciu już krzywym wzrokiem patrzy, Jakby mi tu coś dojebać, Szeryf z niego, że aż się patrzy. Otwiera szlaban, drapię się po dupie, Myślę: „Jeszcze cztery dni i będę w chałupie”. Zajeżdżam pod biuro, wysiadam z szoferki, Idę do okienka, już słyszę stękanie i jęki. Pod rampą wybija już trzecia godzina, Magazynierzy lecą w chuja, jeden drugiemu zlizuje śmietanę z kija. Refren: Opony huczą, pauza się kończy za chwilę, W portfelu pusto, a przejechałem już tyle. Kawa z termosa, zimna jak serce przewoźnika, Zenek w trasie, a problemów przybywa, nie znika! Zwrotka 3 Środa, z firmy wyjeżdżam, lecę przez granicę, Jak dziś miejsca nie znajdę, to dostanę kurwice. Wlatuję na parking, miejsca już szukam, Kurwa, ostatnia minuta, na tacho wydruk czas stukać. Staję na dzikusie, chodź parking zaszczany i kibel osrany, tak się bawią nasi kierowcy kochani. Refren: Opony huczą, pauza się kończy za chwilę, W portfelu pusto, a przejechałem już tyle. Kawa z termosa, zimna jak serce przewoźnika, Zenek w trasie, a problemów przybywa, nie znika! Zwrotka 4: Czwartek, Rozładunek, wjeżdżam na bramę i słyszę "Guten Tag", Dupę spinam, lecę do biura, rzucam papiery, woła do mnie Szwab "Abladen! Raus!". Po rozładunku, zwijam do budy, pauzę zaczynam, szybka dziewiątka i znowu zaczynam. Refren: Opony huczą, pauza się kończy za chwilę, W portfelu pusto, a przejechałem już tyle. Kawa z termosa, zimna jak serce przewoźnika, Zenek w trasie, a problemów przybywa, nie znika! Zwrotka 5 Piątek, Wstaję rano, na żołądku mnie kręci, Czuję, że rzadka sraka w jelitach już pędzi. Wjeżdżam na bazę, Dziad już na mnie nie szczeka, bo w sobotę nawet chuj, na wolne czeka. Wbijam do osobówki, kierunek chałupa, wreszcie nie boli, od siedzenia mnie dupa. Podjeżdżam pod dom, otwieram bramę, a sąsiad już czeka z dobrym browarem! ,,O Zenek wrócił!" – krzyczy przez płot, ,,Wpadaj na grilla, wrócił ten stary łotr". Zimne piwko już czeka, kapcie wyprane To jest ten moment, co Zenek kocha w sobote nad ranem!
Tags
rap
3:54
No
2/16/2026